Strona główna » opinie, po pracy, z życia Innovation » Wulkan, wideokonferencje, śmieszne kapcie i inne dylematy

Wulkan, wideokonferencje, śmieszne kapcie i inne dylematy

wulkan - executive search blogOglądam właśnie stronę CNN z transmisją na temat erupcji wulkanu Grimsvotn.
Przyznam, że z początku interesowało mnie głównie to, jak tym razem dziennikarze poradzą sobie z wymawianiem jego nazwy, bo poprzednio było z tym sporo zabawy. Z czasem jednak zaczynam się zastanawiać jak ta kolejna erupcja wpłynie na nasze życie. Jeśli będzie poważna (a w końcu wulkan jest większy niż poprzednio i ma pylić zdecydowanie dłużej) to czekać nas może kolejny paraliż w ruchu lotniczym. Nie chcę nawet myśleć o potencjalnych skutkach osiadającego pyłu, więc na razie kupuję w ciemno zapewnienia naukowców, że będzie ok.

Zastanawiam się jednak, co z biznesem. W każdej sytuacji bowiem ktoś zyskuje i ktoś traci. Ilekroć pył wulkaniczny, lub inny kryzys uziemia samoloty, ręce zacierają producenci systemów wideokonferencyjnych. Łatwiej jest się przekonać do nowinek technicznych i trudów wirtualnych rozmów, gdy samoloty nie chcą wzbić się w niebo.

Innovation mimo swojej nazwy jest firmą pod pewnymi względami bardzo konserwatywną.
Na przykład, długo broniłem się przed stosowaniem videointerview z kandydatami z innych miast czy z poza granic Polski. Nadal czynię to bardzo niechętnie, zwłaszcza jeśli mam rozmawiać z kimś po raz pierwszy. Muszę jednak przyznać, że te „wirtualne spotkania” znacznie skracają czas realizacji projektów, który nierzadko jest kluczowy dla naszych klientów, jak i pozwalają lepiej zoptymalizować naszą pracę eliminując konieczność podróży konsultantów bądź kandydatów. Poza tym pokusa pracy na łonie natury z iPadem w rękach jest niezwykle ciekawa. Nic dziwnego, że nasz zespół zajmujący się rekrutacją na stanowiska techniczne korzysta z wideokonferencji nader chętnie.

W przypadku stanowisk strategicznych upieram się jednak przy spotkaniach „face to face”. Cenię sobie bardzo dowód motywacji i zaangażowania jakim jest fakt fatygowanie się na spotkanie z nami. Poza tym interview to w końcu coś więcej niż tylko słyszeć swojego rozmówcę. To znaczy także odbierać jego niewerbalne sygnały i wszystko to, co niefachowo z czystej wygody nazywamy „chemią”. Wiem, że wielu orędowników nowych technologii powie, że w końcu teraz już można widzieć swojego rozmówcę …i to w jakości HD!

Nie mniej z racji chwilowego braku innych argumentów odpowiem, że zazwyczaj podczas wiedokonferencji widzimy swojego rozmówcę od pasa w górę, a w końcu ja nie mogę rekomendować moim klientom kandydatów, co do których nie mam pewności czy przypadkiem na poważne spotkania nie przychodzą w spodniach od pidżamy i kapciach z głowami piesków!
O! i tyle!

avatar
Krzysztof Puchalski

Print Friendly

opinie, po pracy, z życia Innovation , , ,

Brak komentarzy to “Wulkan, wideokonferencje, śmieszne kapcie i inne dylematy”

Leave a Reply

(wymagane)

(wymagane)