Tłumaczenia

21 grudnia 2011

Tłumaczenia

Artykuł gościnny, którego autorem jest pan Michał Cach: trener, doradca i konsultant w Akademii Białego Kruka

 

Pojawił się już jeden wpis pokazujący problem przy tłumaczeniu nazw z języka angielskiego na polski. Jesteśmy w stanie przełożyć treść danych słów, nawet znaczenie. Jednak dogłębny sens, szczególnie w wybranych kontekstach bywa zupełnie inny. Tak rodzą się ważne nieścisłości.

 

Niech za przykład posłuży słowo GRA. Dla Polaków jest to rozrywka – coś związane z zabawą. Posiada w sobie elementy hazardu. Angielskie The GAME jest opartym o zasady dążeniem do celu, gdzie musimy pokonać przeciwnika. Jest to poważna sprawa. Naszemu, polskiemu rozumieniu słowa GRY bardziej odpowiada angielskie słowo PLAY.

 

Takie nieścisłości pojawiają się bardzo często w technikach doskonalenia. Staramy się je wyłapywać i za każdym razem tłumaczyć.

 

Dziś 2 przykłady.

Pierwszy przykład dotyczy techniki 5 WHY.

WHY w dosłownym tłumaczeniu oznacza pytanie DLACZEGO. W technice 5 WHY zwyczajnie, by dotrzeć do źródła powinniśmy zapytać 5 razy dlaczego. Niestety pojawia się tutaj bardzo negatywna tendencja. Pytając dlaczego, zdecydowanie zbyt często szukamy winnych. Nie do końca wiem skąd to wynika, ale słowo DLACZEGO zawiera w naszej mentalności pewne personalne konotacje.

 

”Dlaczego maszyna przecieka? Bo pan majster jej nie naprawił.”

 

Oczywiście może się zdarzyć, że problem wynika z działania człowieka. Pytanie czy faktycznie jest to prawda (zazwyczaj nie jest) i czy taka odpowiedź jest spowodowana użyciem takiego, a nie innego sformułowania.

 

Zamiast DLACZEGO proponuję używania zwrotu Z JAKIEGO POWODU. Nie ma to nacechowania personalnego. Znaczenie niby to samo, ale odpowiedzi często padają inne.  Szukamy w tym wypadku przyczyn w sposób dużo bardziej obiektywny. Jeśli w tak postawionej analizie pojawia się problem – człowiek, dużo rzadziej, jest to osoba wskazana z imienia i nazwiska, a częściej zjawisko lub obszar, który należy dopracować. Pytaj Z JAKIEGO POWODU, a otrzymasz odpowiedzi bardziej zgodne z rzeczywistością.

 

Drugi przykład jest związany z SIPOC’iem

SIPOC jest narzędziem do opisania procesu i jego otoczenia. Akronim od słów Suppliers, czyli dostawcy, inputs – wejścia, process – proces, outputs – wyjścia i customers jako klienci. Problem znaczeniowy pojawia się przy ostatnim słowie – KLIENCI. Najczęstsze rozumienie KLIENTÓW to Ci którzy kupują produkt. Czasem kursanci znają terminy klientów wewnętrznych i zewnętrznych, choć nadal rozumienie opiera się o odbierania jakiegoś gotowego produktu. W tym wypadku KLIENT jest słowem mocno ograniczającym. Lepiej zastosować zwrot ODBIORCA PROCESU.

 

Zmiana słowa KLIENT na ODBIORCĘ mocno rozszerza perspektywę. Nagle pojawiają się np. odbiorcy odpadów, faktur, raportów czy braków. Konsultowaliśmy projekt w którym problem stanowiły zanieczyszczenia w mieszaninie maści. Jak się okazało przyczyną była drożność rury, która miała za zadanie odprowadzanie odpadów. Istota tej przyczyny leżała u “klienta” – odbiorcy procesu.

 

Gdyby projekt skupiał się tylko na KLIENTACH, mógłby przeoczyć taką przyczynę. Proponuję używać ODBIORCY PROCESU – opisy procesów będą dzięki temu dużo dokładniejsze i o wiele bardziej kompletne

Print Friendly

artykuły gościnne, opinie, słownictwo branżowe , , ,

Brak komentarzy to “Tłumaczenia”

Leave a Reply

(wymagane)

(wymagane)